fbpx

Na fali

W 1968 r., sześć lat przed rewolucją goździków, życie w Portugalii nie zawsze było przyjemne. Ale nie dla Heitora de Moraisa, który właśnie odebrał kluczyki do wyjątkowego, niebieskiego samochodu. W 2020 r. dopisaliśmy kolejny rozdział do tej historii, zabierając to samo auto na kręte drogi południowej Portugalii.

Według historii, jaką usłyszeliśmy przy kupnie tego samochodu, Heitor pod koniec lat 60. XX w. odnosił sukcesy w wyścigach samochodowych. Nic dziwnego – kierowcy Renault 8 Gordini wygrywali najważniejsze motorsportowe imprezy w Europie, zapisując na swoje konto m.in. zwycięstwa w Tour de Corse, Rajdzie Polski, Rajdzie Azorów czy Boucles de Spa.

Dotyk geniusza

Niepozorny sedan, jakim było zwykłe Renault 8, pojawił się na rynku w 1962 r. jako następca legendarnego Douphine. Ale dopiero techniczny geniusz Amédée Gordiniego zamienił to auto w maszynę do wygrywania. Gordini urodził się w 1899 r. w Bazzano we Włoszech, ale po II wojnie światowej osiadł we Francji. Miał za sobą krótką karierę jako kierowca wyścigowy i doświadczenie jako inżynier Fiata i Simki. W 1951 r. założył własną firmę, która przetrwała jednak tylko sześć lat, nim została wchłonięta przez Renault. Po dwóch latach oczekiwania na pierwszy projekt w końcu mógł zacząć pracę. Wraz z kierowcą fabrycznym Renault Jeanem Vinatierem dopracował podwozie, skrócił położenia i opracował od nowa głowicę silnika. Pierwsze Renault 8 Gordini zaprezentowano z silnikiem 1100 cm3 o mocy 89 KM. Nasz egzemplarz to model po face liftingu, z silnikiem 1300 cm3, z którego wyciśnięto 100 KM. Wyróżniają go dwa dodatkowe reflektory z przodu, nadające mu rasowy wygląd. Renault 8 Gordini było o 30 proc. tańsze niż konkurująca z nim Alfa Romeo Giulia. Kolejny rywal – BMW 2002 – miał się pojawić na rynku dopiero kilka lat później.

W poszukiwaniu najlepszych fal

Pandemia zmieniła wszystko – skoro do prowadzenia firmy wystarczy telefon, e-maile i konferencje na Zoomie, to dlaczego nie uciec przed zimnem i deszczem do słonecznej Portugalii? Do kraju, gdzie są jedne z najlepszych na świecie miejscówek dla surferów… Tu jednak jest jeden kruczek. By wejść na najlepsze fale, trzeba tam najpierw dojechać – niekończącymi się, krętymi i zadziwiająco dziurawymi drogami. Jaki może być więc idealny samochód dla surfera? Nowoczesne auta odpadły już na wstępie. To musiało być coś w odpowiednim stylu, z duszą. Coś jak Renault 8 Gordini… To logiczny wybór, jeśli się pamięta, że w naszej galerii stoją już Alpine A110 1600S i Renault 5 Turbo – oba niebieskie, tak jak Gordini, które było na sprzedaż w Lizbonie. Samochód, właściciel i jego historia łączyli się w całość – instynktownie wyczuliśmy, że to jest to. Auto było pod czujną opieką Timeless Garage z Lizbony, tam też przeszło kompletną renowację.

Najlepszy wóz dla surfera!

Po drobnych korektach i zamontowaniu bagażnika na deski surfingowe wyruszyliśmy autem na kręte drogi regionu Algarve, zahaczając też o tor w Portimao – ten sam, na którym odbywa się Grand Prix Portugalii. Mimo przeszło 50 lat na karku Gordini doskonale radzi sobie w obu środowiskach. Prowadzi się świetnie, jest prawie tak zwrotne jak Alpine A110, z którym dzieli zresztą 5-biegową skrzynię biegów. Choć kierownica jest znacznie większa niż w cacku Rédélé, wciąż jednak pozwala dokładnie wyczuć samochód. To niewątpliwie najlepszy samochód dla surfera poszukującego najlepszych fal. Wisienką na torcie jest oryginalne radio Voxon, z odtwarzaczem kaset w nietypowym formacie. Na szczęście w zestawie z samochodem znalazły się dwie takie kasety. Słuchając ich podczas pokonywania szalonych dróg na portugalskim wybrzeżu, poczuliśmy choć część tej radości, jaką musiał czuć Heitor pod koniec lat 60. XX w.

czytaj także

Samochody
Sklep
Kontakt
Menu