Homepage / Magazyn / Louis Vuitton x Singer: kiedy sztuka podróżowania spotyka motoryzację

Louis Vuitton x Singer: kiedy sztuka podróżowania spotyka motoryzację

Dwa wyjątkowe Porsche 911, dwa zupełnie różne charaktery i pierwsza w historii współpraca obu marek, która zaowocowała wspólnie sygnowanymi samochodami. Louis Vuitton i Singer połączyły swoje światy, tworząc motoryzacyjną interpretację filozofii Art of Travel.

Podczas Monterey Car Week światło dzienne ujrzały dwa niezwykłe Porsche będące efektem współpracy Louis Vuitton i Singer. Kalifornijskie atelier, znane z niezwykle spersonalizowanych interpretacji klasycznego Porsche 911, połączyło swoje podejście do inżynierii i rzemiosła z dziedzictwem francuskiego domu mody. Rezultat pokazuje, jak daleko może sięgać idea personalizacji.

Co ciekawe, wszystko zaczęło się od pozornie niewielkiego detalu. Louis Vuitton zwrócił się do Singera z pomysłem stworzenia zegara na deskę rozdzielczą. Za jego projekt i wykonanie odpowiadały warsztaty La Fabrique du Temps Louis Vuitton w Szwajcarii. Z czasem okazało się jednak, że jeden zegarek to zdecydowanie za mało. Zakres projektu zaczął się rozszerzać, obejmując kolejne partie wnętrza, aż w końcu objął całe auto. I tak powstały dwa Porsche 911 Reimagined by Singer.

Porsche 911 Reimagined by Singer – Classic

Pierwszy z nich to coupé stworzone w ramach programu Singer Classic. Już na pierwszy rzut oka trudno pomylić je z czymkolwiek innym.

Nadwozie zdobi charakterystyczne dla Louis Vuitton połączenie szafranu, kobaltowego błękitu i żółci. Nie jest to jednak przypadkowy zabieg stylistyczny. Szafranowy odcień od ponad 150 lat obecny jest w archiwach francuskiego domu mody, a zestawienie go z kobaltem nawiązuje również do historycznych kufrów podróżnych marki. Co więcej, wybrana paleta koresponduje z jednym z odcieni wykorzystywanych przez Singera przy jego pierwszych realizacjach.

Ta interpretacja 911 powstała z myślą o dalekich wyprawach. Specjalnie zaprojektowany bagażnik dachowy może pomieścić kufer, deskę surfingową lub narty, a więc wszystko, co może przydać się podczas spontanicznej eskapady. Całość uzupełniają kobaltowe opony oraz subtelny motyw „LV” ukryty w tylnej kratce wlotu powietrza.

Pod maską pracuje 4,0-litrowy, wolnossący, chłodzony powietrzem silnik flat-six, połączony z sześciobiegową manualną skrzynią. Bazę stanowi podwozie Porsche 911 Type 964, natomiast lekkie nadwozie wykonano z włókna węglowego. Do tego dochodzą napęd na tylną oś i hamulce węglowo-ceramiczne.

To jednak kabina najlepiej pokazuje, jak daleko posunięto personalizację.

Wnętrze wykończono naturalną skórą inspirowaną charakterystycznym dla Louis Vuitton materiałem VVT. Żółte nici, osobliwe przeszycia, wzór „malletage” nawiązujący do wnętrz kufrów marki oraz motyw Monogram Flower pojawiają się na fotelach, osłonach przeciwsłonecznych i innych częściach kabiny. Zamiast typowych plastikowych przełączników zastosowano ręcznie wykańczane metalowe detale, których powierzchnie opracowywano z wykorzystaniem technik znanych ze szwajcarskiego zegarmistrzostwa.

Tambour na desce rozdzielczej

Centralnym punktem kokpitu jest zegarek Tambour.

Mechaniczny czasomierz można wyjąć z deski rozdzielczej i przekształcić w zegar biurkowy. Jego forma została bezpośrednio zainspirowana wzornictwem Tambour, a przeprojektowanie całego zestawu wskaźników zajęło zespołowi Louis Vuitton około roku pracy. Prędkościomierz, obrotomierz i pozostałe zegary zyskały własną interpretację typowych dla linii Tambour wskazówek, indeksów i kolorystyki.

Porsche 911 Reimagined by Singer – Classic Turbo

Druga realizacja pokazuje zupełnie inną stronę projektu. To kabriolet, którego koncepcja powstała pod kierownictwem Nicolasa Ghesquière’a, dyrektora artystycznego kolekcji damskich Louis Vuitton. Tym razem punktem wyjścia stało się połączenie motoryzacji i żeglarstwa.

Nadwozie wykończono w kolorze Calcaire Lutétien, przełamanym brązowymi akcentami. We wnętrzu zestawiono natomiast drewno i skórę. Całość przywołuje skojarzenia z klasycznymi łodziami motorowymi – eleganckimi, ponadczasowymi i stworzonymi z myślą o przemierzaniu kolejnych mil.

Pod względem technicznym to również zupełnie inna bestia. Podwozie Type 964 Cabriolet otrzymało 3,8-litrowy, podwójnie turbodoładowany silnik flat-six, sześciobiegową manualną skrzynię, napęd na tylną oś i hamulce węglowo-ceramiczne. Karbonowe nadwozie uzupełniają akcenty z amerykańskiego orzecha włoskiego, detale z rodowanego srebra oraz wykończenia w kolorze mlecznego złota.

Samochód to dopiero początek

W przypadku tego projektu trudno mówić wyłącznie o samych Porsche. Louis Vuitton przygotował bowiem całą kolekcję akcesoriów zaprojektowanych specjalnie z myślą o podróży we współpracy z Singerem.

Wśród nich znalazły się między innymi kufry, torby do przedniego bagażnika, torba na kask, odzież kierowcy, rękawiczki, specjalny kask, etui na kluczyki oraz dokumenty samochodu. Wszystkie mają stylistycznie i funkcjonalnie stanowić przedłużenie obu realizacji, a nie jedynie kolekcję luksusowych dodatków.

Historia tego podejścia ma zresztą znacznie głębsze korzenie. Louis Vuitton od końca XIX wieku tworzył kufry przeznaczone specjalnie do samochodów. Już w 1897 roku powstawały bagaże projektowane tak, aby można było mocować je na dachu lub z tyłu auta, a w kolejnych dekadach marka rozwijała całą gamę wyposażenia dla podróżujących automobilami.

Współczesnym ukłonem w stronę tej tradycji jest między innymi wykonany na zamówienie bagażnik dachowy, który może przewozić deskę surfingową lub narty. Sama deska została ręcznie wykonana w Angers i wykończona intarsją z jasnego dębu oraz orzecha włoskiego.

Dwa światy, jeden samochód

Louis Vuitton i Singer pochodzą z pozornie odległych światów. Pierwszy przez dekady definiował luksus w świecie mody, zegarmistrzostwa i podróży, drugi zbudował swoją reputację na bezkompromisowym podejściu do klasycznych Porsche 911.

Tutaj jednak granica między nimi praktycznie przestaje istnieć.

Singer wnosi inżynierię, osiągi i obsesyjną dbałość o konstrukcję. Louis Vuitton – materiały, rzemiosło, historię podróży i własny język projektowania. Rezultatem nie jest auto ozdobione logotypami dwóch marek, lecz projekt, w którym ich DNA zostało połączone znacznie głębiej – od zegara i instrumentów, przez skórę i metalowe detale kabiny, aż po bagaże i wyposażenie towarzyszące kierowcy.

To również pierwszy w historii przypadek, w którym Louis Vuitton stworzył wspólnie sygnowany produkt, a zarazem bezprecedensowy projekt dla Singera.

Być może właśnie o to chodzi w prawdziwym luksusie: nie o dodawanie kolejnych rzeczy, ale o dopracowanie każdego szczegółu do momentu, w którym samochód przestaje być jedynie środkiem transportu, a staje się miejscem, stylem życia i częścią samej podróży.

czytaj także

Samochody
Sklep
Kontakt
Menu