fbpx

W ciągu najbliższego tygodnia sprzeda się aut klasycznych za 1,7 miliarda złotych. O co chodzi w Monterey Car Week?

Definicję Monterey Car Week trudno jest znaleźć w internecie. To nie dlatego, że takiego wydarzenia nie ma. Wręcz przeciwnie: jest tak ogromne, a jego granice na tyle płynne, że nie sposób zawrzeć je w jednym zdaniu. Mimo wszystko spróbujmy: to zbiór około pięćdziesięciu mniej lub bardziej oficjalnych zlotów, aukcji, konkursów elegancji i innych pokazów, które trwają trzeci tydzień sierpnia (a obecnie już nawet kilkanaście dni) na obszarze całego Półwyspu Monterey w Kalifornii, wliczając w to słynny tor Laguna Seca.

Niektóre z tych wydarzeń z powodzeniem mogłyby już samodzielnie ubiegać się o tytuł najważniejszych w świecie motoryzacji klasycznej i kolekcjonerskiej, a tu odbywają się one dzień po dniu, w odległości nie większej niż kwadransa jazdy autem. Na miejscu tworzą one niesamowity widok: dosłownie każda ulica, parking przed restauracją, podjazd pod hotel czy jakikolwiek inny obiekt tego najbogatszego zakątka najbogatszego stanu najbogatszego kraju na świecie wypełnionych jest tysiącami rzadkich i niezwykłych samochodów, wśród których znajdują się również te absolutnie najdroższe w historii motoryzacji.

Jak Monterey znalazło się w ogóle w tej sytuacji? Wszystko zaczęło się od jednego z organizowanych tu wydarzeń, które zresztą pozostaje tym najważniejszym po dziś dzień: wieńczącym cały tydzień imprez Konkursie Elegancji w Pebble Beach. Na nienagannie utrzymaną, krótką trawę otaczającą osiemnasty dołek na polu golfowym Pebble Beach dopuszczanych jest 200 wyselekcjonowanych aut i kilku tysięcy widzów. Chętnych wśród jednych i drugich jest o wiele więcej, mimo że ceny biletów zaczynają się od równowartości około 2500 zł za osobę.

W 1950 r. wydarzenie to zaczęło swoją karierę jako ledwie uzupełnienie dla organizowanego po okolicznych (zamkniętych na ten czas drogach) wyścigu Pebble Beach Road Race. W 1957 r. przeniósł się on na zbudowany niedaleko na jego potrzeby tor, a konkurs stał się odrębną atrakcją. W czasie kolejnych dekad sukcesywnie się rozrastał i doszedł do punktu, w którym nie był już w stanie pomieścić wszystkich przybywających gości i samochodów. Format spotkania zaczął być więc poszerzany o imprezy towarzyszące, których charakter zdradzają już ich same nazwy: Rolex Monterey Motorsports Reunion, Legends of the Autobahn, RetroAuto, Prancing Ponies, The Quail – A Motorsports Gathering, czy w końcu stanowiący odwrotność wszystkich wyżej wymienionych, prześmiewczy Concours d’Lemons.

Wielu z gości i samochodów przybywa tu jednak z jeszcze innego powodu niż rywalizacja o tytuł najelegantszego lub najszybszego: chce tu sprzedać lub nabyć wyjątkowe, światowej klasy auto. Na Monterey Car Week obecnych jest pięć absolutnie najważniejszych i najbardziej obrotnych domów aukcyjnych na świecie specjalizujących się w motoryzacji klasycznej, czyli RM Sotheby’s, Gooding & Co., Bonhams, Mecum i Broad Arrow. Wspólnie wystawią w tej okolicy na sprzedaż niewyobrażalną liczbę ponad tysiąca aut, z których aż 133 jest wycenianych na ponad milion dolarów. Od zeszłego roku obserwujemy już ochłodzenie nastrojów w tych najwyższych sferach motoryzacji, ale nadal zupełnie racjonalne wydają się szacunki, które dają sprzedawcą szansę na przekroczenie wspólnie granicy 400 milionów dolarów przychodu (czyli zawartych w tytule tego tekstu 1,7 miliarda złotych).

Jakie to są samochody? Na które warto zwrócić uwagę, a które kupować? Na te pytania postaram się odpowiedzieć, przedstawiając pięć wybranych przeze mnie propozycji, które najlepiej ukażą obecne trendy, charakter Monterey Car Week oraz czasem ekstrawaganckie, a czasem po prostu szalone wydarzenia na tym rynku.

Ferrari 412P Berlinetta (1967)

Taka lista musi zacząć się od Ferrari. Nie chodzi tu o La Squadrę, a o Monterey. W tym roku aż 14% sprzedawanych tu aut wyprodukowano w Maranello, co czyni pochodzącą stamtąd markę numerem 1 pod względem popularności w tym miejscu. Ferrari jest tu najwięcej i zwykle są one najdroższe. W tym roku o tytuł auta sprzedanego za największą sumę rywalizować będą Ferrari 250 LM z roku 1964, którego wartość RM Sotheby’s szacuje na 18 – 20 milionów dolarów, oraz prezentowane tu 412P.  Wystawiający je na aukcję Bonhams nie podejmuje się szacowania jego wartości, ale ta może wynieść nawet 40 milionów dolarów. Dlaczego? 412P jest bardzo rzadkie: o ile 250 LM zbudowano „aż” 32 sztuki, samochodów takich jak ten powstały tylko cztery, z czego do naszych czasów przetrwały dwa. Bardzo rzadko trafiają one na sprzedaż: ten zmienił właściciela podczas prywatnej transakcji w 2005 r., a drugi pięć lat wcześniej na aukcji – też na Pebble Beach.

Ferrari 550 GTS Prodrive (2001)

To nie jest tak, że Ferrari wypełni całą tę listę, ale jednak jej większość. Ostatecznie na Monterey Car Week to właśnie ta marka stanowi odpowiedzi na wszystkie pytania. Jednym z najgorętszych trendów tego sezonu w Kalifornii będzie 24h Le Mans, którego emocjonująca tegoroczna edycja, celebrująca stulecie powstania tego wyścigu, odbiła się szerokim echem również w USA. Podczas Monterey Car Week na sprzedaż wystawionych będzie aż 12 aut, które w czasie tego wieku startowały we francuskim 24-godzinnym klasyku. Wśród nich pojawią się takie propozycje jak przednionapędowy Alvis z 1928 r., ale będzie też kojarzone zapewne jeszcze przez wielu Czytelników La Squadry z akcji na torach w latach dwutysięcznych Ferrari 550 GTS.

W ostatnim czasie inne egzemplarze tego modelu notowały mocne wyniki, więc tu powinniśmy spodziewać się rekordowej sumy. To w końcu najważniejszy egzemplarz z tej serii, który brał udział w 24h Le Mans aż pięć razy – więcej niż jakiekolwiek inne Ferrari z dwunastocylindrowym silnikiem w historii (i więcej niż jakiekolwiek inne auto, które będzie sprzedane w tym tygodniu). Najlepszy rezultat uzyskano z nim w 2004 roku, gdy zespół kierowców tworzony między innymi przez nieodżałowanego Colina McRae doprowadził go do trzeciego miejsca w klasie. Dlatego nawet jeśli w stworzenie tego samochodu nie było w ogóle zaangażowane Ferrari (zrobił to niezależnie od Włochów brytyjski zespół Prodrive), to i tak eksperci spodziewają się ceny w okolicach 8 – 9,5 miliona dolarów.

Ford GT Mk II (2020)

Gorączka wokół Le Mans powinna przyczynić się do dobrego wyniku sprzedaży również tego pięknego egzemplarza Forda GT od RM Sotheby’s. W ostatnich latach supersamochód Forda urósł do rangi pożądanego samochodu kolekcjonerskiego we wszystkich swoich generacjach, włącznie z tą najnowszą. W Monterey będzie sprzedawanych aż 10 egzemplarzy tego modelu, z których ten jest najbardziej godny uwagi: to jedna z zaledwie 45 sztuk z limitowanej serii Mk II, niedopuszczonej do ruchu drogowego torowej maszyny, sprzedawanej wyłącznie właścicielom drogowego odpowiednika. Nawet jeśli z reguły wersje torowe osiągają niższe wartości niż te dopuszczone na ulice, to tutaj ta ekskluzywność powinna zaważyć jednak na wyższej cenie, przekraczającej milion dolarów.

Vector Avtech WX-3 (1993)

Monterey Car Week daje również dostęp do mniej popularnych u nas oblicz motoryzacji amerykańskiej. W tym roku oprócz mnogości Mustangów, Corvett i jedynego w swoim rodzaju, koncepcyjnego Oldsmobile’a F-88 z 1954 r., uczestnicy staną również przed szansą zakupu jednego z dwóch prototypów Vectora WX-3. To szczytowe osiągnięcie marki Vector, która w latach 80. za sprawą wyglądającego na podręcznikowy przykład supersamochodu z tamtych czasów modelu W8 awansowała wprost do elity motoryzacji. Za szybkim awansem poszedł jednak równie nagły upadek. Opracowany przez założyciela marki Jerry’ego Weigerta, wyczekiwany następca sensacyjnego W8 był już gotowy i nawet zaprezentowany na targach w Genewie w 1993 r., gdy nietrafny dobór nowych inwestorów pociągnął cały projekt na dno. Weigert trzymał to auto aż do roku 2019, gdy na aukcji w Arizonie sprzedał je za 615 500 dolarów. Nowy właściciel zainwestował w jego odbudowę kolejne 300 tysięcy i teraz liczy na jego sprzedaż przez dom aukcyjny Broad Arrow za 1,5 – 2 miliony dolarów.

Muł testowy Ferrari LaFerrari (2012)

W Polsce dotarliśmy już do momentu, w którym nawet posiadanie limitowanego, topowego supersamochodu nie daje jeszcze gwarancji wyjątkowości – tak wysoki poziom osiągnął nasz już rynek. Co zrobić w takim przypadku? Trzeba postarać się bardziej i poszukać głębiej. Niepowtarzalnym dodatkiem do kolekcji byłby ten samochód, w wewnętrznej dokumentacji Ferrari nazwany F150 Prototipe Preserie PS1. To jeden z ostatnich mułów testowych przed wejściem LaFerrari do seryjnej produkcji. Nawet jeśli jest on już w dużo bardziej zaawansowanym, bliższym gotowemu produktowi stadium rozwoju niż seria trzech prototypów sprzedawanych w Monterey rok temu, to nadal jest to wyższa szkoła kolekcjonerstwa: tego wpół-zamaskowanego prototypu nie można zarejestrować ani obsługiwać jak zwykłego auta. Pozostaje wystawianie go na pokazach, udział w konkursach elegancji i satysfakcja z posiadania czegoś naprawdę wyjątkowego. To wszystko za spodziewaną cenę 2,7 – 3,2 miliona dolarów, czyli niewiele mniejszą od gotowego do jazdy po drogach, jednego z 710 LaFerrari.

czytaj także

Samochody
Sklep
Kontakt
Menu