9 kwietnia 2021

Wielkie piękno

Świat pędzi i nieustannie nas zaskakuje. Ale to nie powód, by przestać poszukiwać piękna. Aby nie cieszyć się życiem, każdą jego chwilą i by nie dostrzegać ponadczasowej urody dzieł sztuki. Ferrari Roma idzie dalej – nie tylko pozwala delektować się pięknem zewnętrznym, pozwala go doświadczać.

Artykuł ukazał się w 10 numerze magazynu La Squadra. Tekst: Kuba Kozal, fotografie: Andrzej Cieplik

Piękno może kryć się wszędzie. W opowieści, która porusza do głębi. W kawałku płótna pokrytym farbą, który sprawi, że staniemy przed nim na kilka godzin, chłonąc każdy szczegół. W harmonii dźwięków wywołujących emocje, których nawet nie podejrzewaliśmy u siebie. W doskonałości krajobrazu roztaczającego się przed nami. W pełnej ruchu sylwetce samochodu… Ferrari Roma jest dla tych, którzy nie boją się poszukiwać sztuki. Którzy potrafią żyć pięknie i znaleźć czas na beztroskie przyjemności. Dlatego zostało nazwane tak samo jak miasto symbolizujące swoiste „dolce vita”. Jak Wieczne Miasto, stolica świata – Rzym.

Tradycja bez zbędnej nostalgii

Ferrari zawsze było synonimem osiągów. Sylwetki wszystkich aktualnych modeli tej marki nie ukrywają tego powiązania. Agresywne, muskularne, naładowane energią i wyraziste – jak przystało na włoskie samochody sportowe. Roma jest inna. To samochód dla tych, którzy chcieli cieszyć się mocą, nie wyglądając przy tym, jakby uciekli z toru wyścigowego. Ferrari 250 GT Berlinetta Lusso, 330 GTC czy 400 łączyły osiągi z eleganckim, stonowanym stylem. Skojarzenia z tymi klasycznymi modelami nasuwają się same, ale w Romie nie ma ani grama imitacji czy zapożyczeń.

Najważniejsze miejsce

Określenie „coupé 2+” zdradza, ile przestrzeni można spodziewać się na tylnej kanapie, ale to nie ma znaczenia. Najważniejsze miejsce jest za kierownicą, z widokiem na zupełnie nowy kokpit z dużą konsolą środkową dzielącą kabinę na dwie części. Jej zwieńczeniem jest duży wyświetlacz dotykowy, pozwalający obsługiwać wszystkie systemy samochodu. I kierownica z manettino, które ma aż pięć trybów. Dzięki temu – i oczywiście za sprawą 620 KM pod maską – jazda tym Ferrari to prawdziwie unikatowe doznanie. Prawdziwa słodycz życia…

Podziel się: