19 grudzień 2019

Pasja w skali

„Ferrari to marzenie o posiadaniu wyjątkowego samochodu. I dla większości ludzi pozostanie tylko marzeniem” – słowa Enza pozostają aktualne także i dzisiaj. Jest jednak furtka, która pozwala każdemu cieszyć się widokiem tych pięknych supersamochodów – to modele samochodów w skali.

Tekst i zdjęcia: Przemysław Kucharski. Tekst został wybrany w konkursie, który odbył sie na FB La Squadra w lipcu 2019 r.

Jak większość chłopców pierwszy kontakt z modelami samochodów miałem już w dzieciństwie. Jako mały chłopiec zbierałem „resoraki” kupowane przez rodziców – w tych czasach można je było dostać praktycznie tylko w Pewexie. Te malutkie autka sprawiały mi wiele radości i mogłem się nimi bawić godzinami.

Wartość sentymentalna

Niestety, dziecięce zabawy zostawiały na tych modelach swoje ślady. Z tamtych czasów zachował mi się jedynie model Ferrari 288 GTO w skali 1:56. Na jego karoserii wyraźnie widać ślady użytkowania: samochód został poobijany z każdej strony i ma pękniętą szybę. Lecz mimo tych śladów i uszkodzeń mam do niego wielki sentyment. Jakiś czas temu przemalowałem go ponownie na czerwono…

Początek nowego rozdziału

Choć etap „resoraków” minął, moja pasja do motoryzacji przetrwała, a nawet stawała się coraz mocniejsza. Razem z kolegami odwiedzaliśmy Autosalon odbywający się co roku w katowickim Spodku. Już szczególną uwagę przykładałem do samochodów z czarnym koniem na masce. Niedawno całkiem niespodziewanie połączyłem swoją fascynację Ferrari i zbieranie modeli samochodów. Wszystko zaczęło się na stacji benzynowej… Trzy lata temu na stacjach Shell zbierało się naklejki, które później można było wymienić na modele Ferrari w skali 1:43. Tak zaczęło się poważne zbieranie.

Apetyt rośnie w miarę zbierania

Oprócz samochodów z promocji Shella zacząłem szukać także w innych źródłach – z pomocą tu przyszedł Internet. Wyszukiwałem je głównie na aukcjach, rozglądając się przede wszystkim za modelami samochodów, które mnie szczególnie interesowały. Początkowo skupiałem się na mniejszych skalach – 1:56 i 1:43. Z czasem zacząłem szukać jednak większych modeli – najpierw wybór padł na skalę 1:24, ale ostatecznie zdecydowałem się na skalę 1:18 – odwzorowanie detali w tych modelach jest już na tyle dokładne, że sprawia mi najwięcej przyjemności.

Specjalny eksponat

Dziś w swoim „garażu” posiadam kilka ciekawych okazów. Są wśród nich m.in. Ferrari Enzo, F50, F512M, Testarossa i 348 tb. Jednym z najciekawszych i najważniejszych dla mnie modeli jest Ferrari F40 w skali 1:18. Miałem okazję zobaczyć ten samochód na żywo w katowickim salonie Ferrari i zrobił na mnie ogromne wrażenie. Oczywiście marzę o tym, by kiedyś ten samochód zagościł w moim prawdziwym garażu…

Odpowiednie miejsce

Całą kolekcję modeli przechowuję w specjalnej gablocie, która dodatkowo jest podświetlana lampkami LED. Tak jak prawdziwe samochody modele również wymagają co jakiś czas czyszczenia. Używam do tego sprężonego powietrza i delikatnego pędzelka. Staram się, aby moje zbiory cały czas świetnie się prezentowały i cieszyły oko. Im mniejsza skala, tym większe modele. W przypadku 1:18, którą obecnie preferuję, oznacza to, że miejsce w gablocie szybko się kończy. Aby nadal poszerzać swoją kolekcję, będę musiał dokupić kolejną gablotę. A moje zbiory na pewno będą się rozrastać. Już teraz poszukuję modelu F1 Ferrari SF90 Sebastiana Vettela. Oczywiście w skali 1:18…

 

Podziel się: