26 kwiecień 2019

Wehikuł czasu

Podróże w czasie nieustannie nas fascynują. Skoki w przeszłość lub przyszłość doskonale znane z komiksów i filmów science fiction w realnym świecie nie są już tak oczywiste. Czy to w ogóle jest możliwe? Ależ tak! Wystarczy podróż do kraju Loary, do miasta Le Mans na Le Mans Classic!

Artykuł ukazał się w 7. numerze magazynu "La Squadra". Tekst i fotografie: Michał Grabowski

Ferrari 512 BB LM

Le Mans – nie ma chyba na świecie nazwy bardziej kojarzącej się z wyścigami. Przeszło ćwierć miliona widzów co roku odwiedza to miasto, by oglądać słynny, 24-godzinny wyścig. Ale to teraźniejszość. Od 2002 r. co dwa lata można się tu także wybrać w przeszłość. Le Mans Classic to jedyne wydarzenie, oprócz corocznego wyścigu 24h Le Mans, dla którego cały tor Circuit de la Sarthe jest zamykany dla ruchu. To świadczy o randze tej imprezy: aż 2/3 długości tego legendarnego toru biegnie po drogach publicznych.

Dla Ferrari wyścig w Le Mans był zawsze jednym z ważniejszych wydarzeń. Nie dziwi więc obecność klasycznych wyścigówek z Maranello.

Według rocznika

Główne wyścigi są podzielone na sześć klas. W pierwszej startują samochody przedwojenne (1923-39). Klasa druga przeznaczona jest dla samochodów wyprodukowanych w latach 1949-56, trzecia dla aut z roczników 1957-61, czwarta to auta z lat 1961-65. Kolejne kategorie obejmują samochody z lat 1966-71 i 1972-81. Dobór aut nie jest przypadkowy – prawo startu mają tylko te auta wyścigowe, które w swoim czasie brały udział w 24-godzinnym klasyku. W tym roku niewątpliwą atrakcją był też udział prototypów słynnej wyścigowej Grupy C, przypadającej na lata 80. i 90. XX w. Drugą nowością przygotowaną w tym roku przez organizatora, czyli Peter Auto, był udział serii Global Endurance Legends. Gwiazdami były legendy wyścigów długodystansowych z lat 1991-2012. Na tor wyjechały m.in. Maserati MC12 GT1 czy MC12 Corsa, prototypy Peugeota, Bentleya i Audi, i bardziej współczesne Alpine A460. Elektryzowały nie tylko samochody: za ich kierownicami siadali uczestnicy 24-godzinnego wyścigu w Le Mans, m.in. Jean Ragnotti, Jenson Button, Romain Dumas, René Arnoux czy Henri Pescarolo.

Ferrari 575 GTC Evoluzione

Reprezentacja z Maranello

Dla Ferrari wyścig w Le Mans był zawsze jednym z ważniejszych wydarzeń. Nie dziwi więc obecność klasycznych wyścigówek z Maranello, takich jak Ferrari 250 GT SWB Berlinetta, 250 GT SWB „Breadvan”, 250 LM czy 275 GTB/C. W ramach Global Endurance Legends pojawiły się też nowsze modele, jak F40 LM, F333 SP, 8-cylindrowe 360 GTC i 355 Challenge oraz ostatnie 12-cylindrowe samochody wyścigowe: 550 GTS i 575 GTC. Przejazd każdej z legend to prawdziwa symfonia na kołach. Od wdzięcznego warkotu 4-cylindrowej jednostki w Maserati T61 Birdcage poprzez arystokratyczne brzmienie silnika V12 Colombo w modelach 250 GT i 275 po przeszywający całe ciało ryk 12 cylindrów Ferrari 550 GTS.

Le Mans Classic to jedyne obok 24h Le Mans wydarzenie odbywające się na pełnym torze.

Czar wyścigowych klasyków

Le Mans Classic to nie tylko rywalizacja na torze. Na wewnętrznej pętli toru Bugatti rozstawia się kolorowe motoryzacyjne miasteczko, w którym każdy fan motoryzacji znajdzie coś dla siebie. Licznie obecne są kluby zrzeszające właścicieli sportowych samochodów – ich członkowie przywieźli w tym roku do Le Mans łącznie niemal 8,5 tys. klasycznych samochodów. Wśród nich królowały strefy wyznaczone dla Club Ferrari France oraz Club Maserati France. Nie brakowało na nich takich pozycji jak Ferrari 365 GTB/4 Daytona, Testarossa czy też Maserati 250F. Sporą reprezentację miało też powracające na rynek Alpine – nie zabrakło zwycięskiego Renault-Alpine A442B z 1978 r. Obok licznych restauracji i barów na terenie toru rozstawiły się sklepiki, w których można było nabyć każdą motoryzacyjną memorabilię, o jakiej człowiek mógł pomyśleć. Klimatu imprezie dodawały filmowe seanse pod chmurką, m.in. „Drive” z Ryanem Goslingiem czy „Za szybcy, za wściekli”. Dla najbardziej wymagających organizatorzy przewidzieli loty helikopterem nad nitką toru Circuit de la Sarthe.

Le Mans Classic z edycji na edycję cieszy się coraz większym zainteresowaniem. Trudno się dziwić, widząc, co impreza ma do zaoferowania. Niezwykłą atmosferę, listę legendarnych samochodów wyścigowych, a wszystko to na jednym z najbardziej znanych torów wyścigowych na świecie – to prawdziwa podróż w czasie, w którą warto choć raz wyruszyć.

Ferrari 250 LM

Podziel się: