23 kwietnia 2021

Magiczna podróz

Prawdziwe Gran Turismo nadaje się na każdą drogę. Czy to niemiecka autostrada, nadmorska szosa w Prowansji, czy oszroniona górska droga na wschodzie Polski. Może więc rzucić wszystko i zabrać dwa Ferrari w Bieszczady?

Artykuł ukazał się w 8. numerze magazynu "La Squadra". Tekst: Kuba Kozal, Fotografie: Wojciech Radwański, Andrzej Cieplik

Ryk ośmiocylindrowego silnika roznosi się donośnie po bezludnej dolinie. Czy nie przeszkadzamy dawnym mieszkańcom tego miejsca? A może ten głos przyciągnąłby tłum podekscytowanych chłopców i mężczyzn, ciekawych, skąd dochodzi to brzmienie? Bieszczady to magiczne miejsce, w którym nie sposób uciec przed refleksją nad historią. Ale zostawmy przeszłość, czas na przejażdżkę.

Arłamów, Trójca, Jamna – po dawnych wioskach zostały zdziczałe sady i drogi, które można mieć tylko dla siebie.

Gran Turismo

Kiedy siadamy za kierownicą Ferrari Portofino, pierwszym słowem, które przychodzi do głowy, nie jest „sport”, lecz „komfort”. Ten czteromiejscowy kabriolet jest wręcz luksusowy. Skóra, aluminium, włókno węglowe – wszystko, co najlepsze. Ruszamy powoli, a silnik V8 mruczy dyskretnie, nie narzucając swojej obecności. Ale też nie pozostawiając wątpliwości, że cała moc jest dostępna na najmniejsze skinienie nogą. Automatyczna przekładnia pracuje tak perfekcyjnie, że nawet nie czujesz potrzeby włączania trybu manualnego – samo prowadzenie Portofino daje taką dawkę przyjemności, że nie potrzeba dodatkowej stymulacji.

Poziom wyżej

GTC4Lusso T to inny sposób na realizację tej samej koncepcji – połączenia osiągów i komfortu. Czteroosobowy shooting brake jest większy od Portofino i przez chwilę możesz mieć wrażenie, że bieszczadzkie drogi są dla niego za małe. Ale bez obaw – Lusso przemyka przez doliny i przełęcze bez najmniejszego zawahania. Czując, jak przyspieszenie wciska cię w sportowy fotel, możesz się zastanawiać – czy tak wyobrażał sobie swoje samochody Enzo Ferrari? Cóż, nie wiadomo. Ale na pewno by mu się spodobały.

Ferrari Portofino i GTC4LUSSO to dwa różne pomysły na to samo wyzwanie – zapewnienie niezrównanej przyjemności z jazdy.

aaa

Podziel się: