27 stycznia 2018

Le Mans: 24 okrążenia zegara

Nie ma drugiego podejścia. 24H Le Mans można wygrać tylko raz w roku. Wśród samochodów gran turismo Ferrari ma już kolekcję kilkunastu trofeów.

Artykuł ukazał się w 1. numerze magazynu "La Squadra". Tekst: Roman Popkiewicz. Fotografie: Paweł Kucharski, carpressphoto.pl

W nocy chwilami jest jak w tunelu. Na długich prostych toru Le Mans, gdzie nie ma trybun ani innych świateł, kierowca widzi tylko uciekający pod auto asfalt. Kiedy dopada do szykany, pojawia się oświetlenie, widać barierki, kibiców, stanowisko telewizyjne, czasem błysk flesza. Szybkie prawo-lewo-prawo, pełny gaz, ryk silnika – i kolejna prosta w całkowitej ciemności.

Samotność długodystansowca

Okrążenie toru la Sarthe jest bardzo długie, w aucie klasy GTE takim jak Ferrari 458 jego pokonanie trwa 4 minuty. Niektórzy kierowcy opowiadają, że czują się wtedy , jakby nie istniało nic innego, są jak zawieszeni w czasie. Że nawet pomimo wysokoobrotowego ryku silnika jest niemal cicho, a w tej kompletnej ciemności wszystko – hamowanie, wejście w zakręt, przyspieszanie – odbywa się jakby w zwolnionym tempie. Że jadą jak w transie i nawet końcówka okrążenia z trybunami i oświetlonym torem to tylko przerywnik, bo za chwilę znowu zanurzą się w kompletną ciemność. Inni z kolei mówią, że podświadomie rejestrują każdy detal, nawet w ciemności. Zauważają każdy nowy ślad opon, jaki pojawia się na krawężnikach, każdy przemieszczający się wzdłuż toru samochód obsługi. Widzą nie tylko to, że trybuny nigdy nie są puste, lecz również zmieniające się grupy kibiców. Między barierami i drzewami dostrzegają ogniska, grille, imprezy.

Więcej niż Italia

Pędzące po torze Ferrari 458 Italia wygląda prawie jak auto seryjne. Kontynuuje wspaniałą tradycję samochodów typu Gran Turismo, takich jak słynne 250 GTO z lat 60. Jednak pod pięknym nadwoziem 458 wszystko jest zaprojektowane specjalnie do wyścigów długodystansowych. Pod względem konstrukcji Ferrari to na wpół prototyp, zbudowany m.in. z włókna węglowego, mający specjalny układ zawieszenia oraz ultramocne hamulce. Umieszczony centralnie 4,5-litrowy silnik V8 to w stu procentach jednostka wyczynowa, która rozwija moc nieco poniżej 500 KM. Gdyby nie ograniczenia regulaminowe, mogłoby być o 100-150 koni więcej. Auto jest doskonale wyważone, a rozkład masy poprawia właściwości trakcyjne podczas przyspieszania oraz stabilność w chwilach ostrego hamowania. W porównaniu z samochodem drogowym 458 klasy GTE wytwarza też sporą siłę docisku, która dodatkowo „przyciska” auto do asfaltu przy dużych prędkościach. To, czego nie widać, a co jest bardzo istotne, to, że Ferrari musi być dobre w każdych warunkach. Często najbardziej zacięta rywalizacja jest właśnie w klasie GTE, bowiem osiągi samochodów – Ferrari, Porsche, Corvette, Aston Martin i Dodge Viper – są niesamowicie wyrównane. Współcześnie w 24H Le Mans podczas wyścigu kierowcy rzadko kiedy mogą sobie pozwolić nawet na chwilę wytchnienia i jazdę na 80-90 proc., a często jadą w tempie kwalifikacyjnym. Tak samo jak w najwyższej klasie prototypów LMP1, dla aut GTE cały wyścig to 24-godzinny sprint.

Nie wystarczy ukończyć

Do swojej bogatej kolekcji kilkunastu zwycięstw w Le Mans, w klasach aut bazujących na seryjnych (kiedyś GT, później GT2, teraz GTE), Ferrari w ostatnich czterech latach dołożyło kolejne trzy (dwa zwycięstwa w GTE-Pro i jedno w GTE-Am). Przed imprezą w 2014 r. jeden z kierowców stwierdził, że stara wyścigowa zasada, że „aby ukończyć na pierwszym miejscu, po pierwsze trzeba ukończyć”, współcześnie już nie wystarcza. Kiedyś jechało się na przetrwanie, dziś trzeba przejechać wyścig bezbłędnie, bo nawet drobne opóźnienie, jak błąd podczas pit stopu czy źle dobrane ciśnienie w oponach, może przekreślić szanse na dobry wynik. „Nie mieliśmy żadnych problemów”, powiedział na mecie 24h Le Mans w 2014 r. Giancarlo Fisichella, wygrywając klasę GTE dla Ferrari. „Ostatnie cztery godziny to było tylko czekanie, czekanie i czekanie”. 458 Italia jechało perfekcyjnie i przez ponad trzy czwarte dystansu niemal koło w koło walczyło z Porsche i Astonem Martinem. Załoga Fisichella/Bruni/Vilander wymieniała się najszybszymi czasami okrążeń, trzymała z daleka od kłopotów, a mechanicy zespołu AF Corse podczas wszystkich pit stopów wykonali doskonałą robotę. W tym roku Fisichella i jego koledzy mieli pecha – drobna usterka techniczna zepchnęła ich 458 Italia z pierwszej pozycji na trzecią, na półtorej godziny przed metą. Ze zwycięstwa mogli się za to cieszyć Andrea Bertolini, Wiktor Szajtar i Aleksiej Basow w identycznej Italii, w klasie GTE-Am.

W sezonie 2016 458 Italia przekaże flagę Ferrari nowemu, szybszemu 488 GTE. Do zobaczenia w Le Mans!

Sezon 2016 otworzy dla Ferrari nowy rozdział, zadebiutuje bowiem następca 458 – 488 GTE. Samochód o nowej, lżejszej konstrukcji, bardziej zaawansowanej aerodynamice i z nowym silnikiem V8 twin-turbo o pojemności 3,9 l. Do z obaczenia w 24h L e Mans, Ferrari!

Podziel się: