4 czerwca 2021

Błekitna krew

Swobodna, niewymuszona elegancja, nienaganne maniery i czarująca osobowość – Luca Cordero di Montezemolo jest uosobieniem arystokraty z Półwyspu Apenińskiego. Za aparycją włoskiego playboya kryje się jednak niezwykle sprawny menedżer, przez lata bezgranicznie oddany Ferrari.

Artykuł ukazał się w 8. numerze magazynu La Squadra. Tekst: Maciej Nowak, fotografie: archiwum Ferrari, McKlein

Montezemolo i marka Ferrari są rówieśnikami – Luca urodził się w 1947 r. w Bolonii. Rodzina Montezemolo, należąca do starej piemonckiej arystokracji, wydała wybitnych generałów, przedsiębiorców, lekarzy, a nawet wysoko postawionego kardynała. Jednak Lucę, młodego absolwenta Wydziału Prawa Uniwersytetu La Sapienza w Rzymie, najbardziej pociągały samochody. Wraz z przyjacielem Cristianem Rattazzim rozpoczął starty w wyścigach za kierownicą Fiata 500. Obaj próbowali też swoich sił w rajdach, zmieniając się za kierownicą Fiata 124 Spyder. Montezemolo ma na swoim koncie m.in. start w Rajdzie Polski w 1970 r. W 1971 r. startował w barwach Lancii, a jego pilotem został Daniele Audetto. Choć nie zrobił wielkiej kariery jako zawodnik, jego doświadczenie i zamiłowanie do motorsportu miały mu się przydać w przyszłej pracy…

Radiowa audycja

Enzo Ferrari miał zwyczaj słuchania radiowej stacji Rai podczas pisania listów w swoim biurze. W jednej z audycji – „Chiamate Roma 3131” – prowadzący ostro skrytykowali sport motorowy jako bezsensowną i niebezpieczną zabawę dla bogaczy. Przy okazji dostało się także pogrążonej w kryzysie marce Ferrari. Ich opinie nie pozostały bez odpowiedzi – do audycji dodzwonił się Montezemolo i w długiej, emocjonalnej, ale merytorycznej tyradzie bronił swojej pasji, a przy okazji marki z Maranello. Enzo był urzeczony przemową młodego człowieka i szybko zaprosił go do pracy w roli osobistego asystenta. Pewne znaczenie mógł mieć też fakt, że Montezemolo pracował już wówczas dla Fiata, a jego najlepszy przyjaciel Rattazzi był bratankiem Gianniego Agnelliego.

Mediator

Jego pierwszym zadaniem w nowej roli był wyjazd na Grand Prix Wielkiej Brytanii, gdzie Ferrari było bliskie kompletnej kompromitacji. Gdy przez telefon zdał relację swojemu szefowi, ten polecił mu zebrać cały zespół i wracać do domu… Montezemolo znalazł się w samym środku sytuacji, w której wszyscy obwiniali się nawzajem za porażki. Enzo Ferrari miał wtedy powiedzieć, że stał się więźniem swoich inżynierów. Luca został mediatorem pomiędzy wszystkimi działami Scuderii, kierowcami i samym Enzem. Jednak na tym nie kończyły się jego obowiązki. Przyjaźń z Rattazzim sprawiła, że Montezemolo znalazł się pod skrzydłami Gianniego Agnelliego – ówczesnego właściciela Fiata, a tym samym także głównego udziałowca Ferrari. Do zadań Luki należało też dbanie o komunikację i dobre relacje między Maranello a Turynem.

Dyrektor sportowy

Rok po rozpoczęciu pracy w Ferrari Montezemolo objął stanowisko dyrektora sportowego Scuderii Ferrari. „Il Commendatore” często żartował, że Luca ma tylko jedną wadę – całe godziny spędza na rozmowach telefonicznych. Nie umniejszało to jednak jego talentowi. Montezemolo podjął błyskawicznie kilka bardzo ważnych decyzji. Przekonał ostatecznie Enza do zakończenia programu startów w Le Mans i przywrócił do łask Maura Forghieriego. Był też odpowiedzialny za negocjacje z Nikim Laudą, który w 1974 r. dołączył do Ferrari. W dziale technicznym Forghieri dostał wolną rękę, Lauda zaś pokonywał setki kilometrów testowych na torze Fiorano. Na rezultaty nie trzeba było długo czekać – swój pierwszy sezon w Ferrari Austriak ukończył na czwartej pozycji. Rok później, w 1975 r., został mistrzem świata – to było pierwsze mistrzostwo Scuderii od 1964 r. Lauda powtórzył ten sukces w 1977 r., jednak Lucę pochłaniały wtedy już inne obowiązki w grupie Fiata – jego następcą został jego dawny pilot z Lancii Daniele Audetto.

Ojciec chrzestny

Choć Montezemolo wielokrotnie zaprzeczał, by za jego błyskawiczną karierą w Ferrari stała rodzina Agnellich, to szybko stawało się jasne, że jego stosunki z Giannim mają wyjątkowy charakter. „L’Avvocato” był dla Luki niemal jak ojciec – widział w młodym chłopaku ogromny talent i powierzał mu coraz ciekawsze misje w ramach swojego imperium. Wkrótce po odejściu z Ferrari Montezemolo stanął na czele gazety „La Stampa”. Później kierował firmą Cinzano, która stała się sponsorem pierwszego włoskiego jachtu startującego w regatach o puchar Ameryki. Choć „Azzurra” zajęła tylko trzecie miejsce, po tych regatach wiele włoskich dziewczynek dostało takie właśnie imię. Montezemolo stanął też na czele komitetu organizacyjnego piłkarskich mistrzostw świata we Włoszech w 1990 r. Pracę przy tym projekcie uczcił kupnem nowego Ferrari. Jednak gdy jego nowe 348 tb musiało na światłach uznać wyższość Volkswagena Golfa GTI, poczuł się bardzo rozczarowany. Samochód robił dużo hałasu, ale nie jechał – wspominał po latach.

Drugie podejście

Kupno Ferrari zbiegło się z powrotem Luki do Maranello. Od śmierci Enza w 1988 r. firma pogrążała się w chaosie i finansowych kłopotach. Strategia zwiększania produkcji przestarzałej gamy modelowej okazała się błędem. Do samochodów trudno się wsiadało i wysiadało – wspominał Luca. Niezawodność także była problemem. Gianni Agnelli powierzył swojemu protegowanemu najważniejsze stanowisko w Ferrari – dyrektora generalnego. Wchodząc w buty Enza, Luca zetknął się z tym samym problemem, który gnębił Ferrari 20 lat wcześniej: władzę przejęli inżynierowie, którzy decydowali nawet o dostępnych kolorach samochodów.

Formula Uomo

Pod przywództwem Montezemolo Ferrari zmieniło się i odrodziło. Przechadzając się dziś po fabryce, zauważymy budynki autorstwa uznanych architektów, takich jak Renzo Piano. Historyczne zabudowania kontrastują z przeszklonymi stalowymi konstrukcjami. Hale produkcyjne wypełnione są roślinami wytwarzającymi tlen, pochłaniającymi zanieczyszczenia i polepszającymi atmosferę pracy. To część projektu Formula Uomo (Formuła Człowiek), wprowadzonego dla podniesienia komfortu pracowników. Nic więc dziwnego, że w 2007 r. „Financial Times” przyznał Ferrari tytuł najlepszego miejsca do pracy w Europie.

Prenumerata „Vogue’a”

W latach 90. nastąpiła w Maranello prawdziwa rewolucja. Flagową 12-cylindrową Testarossę zastąpiło 550 Maranello – model powracający do tradycyjnego układu z silnikiem V12 umieszczonym z przodu. Następca 348 tb – model F355 – do dziś uważany jest za jedno z najlepszych aut ostatnich 20 lat, a czteromiejscowe 456 GT stanowi kwintesencję elegancji. Sukces tych samochodów wynikał z nowego podejścia do detali. Montezemolo uznał, że dotychczasowy język stylistyczny marki jest przestarzały, zafundował więc projektantom prenumeratę magazynów „Vogue” i „Vanity Fair”, by byli bardziej na bieżąco ze współczesnymi trendami. Nic więc dziwnego, że kolekcjonerzy dzielą Ferrari na trzy kategorie: auta z ery Enza, modele z ery Fiata i samochody z ery Montezemolo. Za jego czasów Ferrari przeobraziło się z zadłużonej firmy w doskonale prosperujący biznes, mający przeszło 200 punktów sprzedaży na całym świecie. Jedną z bardziej dochodowych gałęzi jest sprzedaż licencji i produkcja oficjalnych gadżetów Ferrari, która przynosi 15-20 proc. całkowitego zysku firmy. Montezemolo otworzył też tematyczny park rozrywki Ferrari World w Abu Zabi.

Właściwy zespół

Gdy Montezemolo obejmował stery w Maranello, Scuderia Ferrari – oczko w głowie Enza – była w głębokim kryzysie. Zespół od 11 lat nie zdobył mistrzostwa, a na początku lat 90. nie był nawet w stanie wygrywać wyścigów. Nowym szefem zespołu został Francuz Jean Todt, podkupiony z Peugeota. Montezemolo i Todt ściągnęli do Ferrari Michaela Schumachera, oferując mu rekordowe zarobki, oraz inżynierów Rossa Brawna i Rory’ego Byrne’a. Chociaż na pierwszy po długiej przerwie tytuł mistrzowski tifosi musieli czekać jeszcze osiem lat, to od 1999 r. Scuderia zdobyła ich łącznie 14.

Rozstanie

W 2003 r. zmarł Gianni Agnelli, a rok później także jego brat Umberto, który zastąpił go na stanowisku szefa grupy Fiata. Na ich następcę był szykowany wnuk Gianniego John Elkann, ale wciąż brakowało mu doświadczenia. W tej sytuacji w 2004 r. zarządzanie całą grupą powierzono Luce Montezemolowi. W 2010 r. Elkann przejął w końcu kontrolę nad całą grupą i Montezemolo mógł z powrotem skoncentrować się na kierowaniu Ferrari. W Turynie Luca pierwszy raz zetknął się z Sergiem Marchionnem – księgowym ściągniętym na ratunek dla zadłużonej grupy Fiata. Dopóki Luca był prezesem całej grupy, to Marchionne pracował dla niego, później jednak te role się odwróciły. Montezemolo – elegancki, czarujący i elokwentny Włoch – nie potrafił porozumieć się z ubranym zawsze w taki sam sweter, mrukliwym i aroganckim Kanadyjczykiem. Poróżniły ich też wizje przyszłości Ferrari – Marchionne zamierzał wprowadzić tę markę na amerykańską giełdę, chciał też zwiększać produkcję i wprowadzić do oferty SUV-a. Montezemolo był przeciwny każdej z tych propozycji. Ostatecznie to Luca odpuścił i w 2014 r. zrezygnował z funkcji pełnionych w Maranello. Mam wiele wspaniałych wspomnień, jednak muszę myśleć o przyszłości, rozpamiętywanie przeszłości tylko przeszkadza nam iść naprzód – dyplomatycznie podsumował swoje rozstanie z marką, której poświęcił ponad 20 lat życia.

Pasjonat

Po odejściu z Ferrari Montezemola pełnił funkcję prezesa państwowej linii lotniczej Alitalia. W jego wycenianym na 180 mln euro rodzinnym funduszu znajdziemy zarówno Poltronę Frau, producenta eleganckich włoskich mebli, jak i NTV, czyli pierwszą prywatną firmę w Unii Europejskiej oferującą transport szynowy elektrycznymi zespołami trakcyjnymi dużych prędkości. Ponieważ uwielbiał wodę kolońską Acqua di Parma, w 1992 r. wykupił podupadającą fabrykę. 11 lat później sprzedał ją za 20 mln euro grupie LVMH. Samochody pozostają jednak istotną częścią jego życia. Są jak dzieła sztuki. Nawet jeśli na Ferrari nie ma logo, podświadomie wiesz, że to Ferrari. Gdybym miał wziąć teraz miesiąc wolnego, pojechałbym Ferrari California do Pugli, Toskanii i Umbrii. W tym modelu otwierasz dach za pomocą jednego przycisku. Uwielbiam to! – mówił w 2017 r. dziennikarzom „Financial Times”.

Emocje jak na dłoni

Montezemolo nie ukrywa emocji. Jego motorem napędowym jest pasja. Dlatego wzorem Enza niechętnie wyjeżdżał na wyścigi Formuły 1. Woli oglądać je w zaciszu własnego domu. Cisnął krzesłem w telewizor, gdy zobaczył, jak w 2008 r. Felipe Massa traci tytuł mistrzowski na ostatnim okrążeniu. Pomimo tego tuż po porażce spotkał się z zespołem i osobiście podziękował każdemu z osobna. Duch zespołowej pracy, rozmowy na każdy temat i wzajemny szacunek były dla niego zawsze bardzo ważne.

Za kulisami

Pomimo swojego ogromnego sukcesu Luca Cordero di Montezemolo pozostał skromnym człowiekiem. Mieszka w Rzymie ze swoją drugą żoną Ludovicą Andreoni, dwiema córkami i synem. Po mieście porusza się vespą, a na swoim iPhonie ma zdjęcia dwóch swoich osiołków i róż z przydomowego ogrodu. Chociaż w przeszłości posiadał takie modele Ferrari jak Enzo, GTC4Lusso czy 575M Maranello, obecnie w jego garażu znajdziemy tylko jedno: 360 Barchetta, one-off zbudowany na zlecenie jego mentora Gianniego Agnelliego i wręczony Luce w prezencie ślubnym.

Podziel się: