8 września 2022

Trzy nieoczywiste klasyki, których wartość rośnie szybciej niż inflacja. Decyzja zakupu szalona tylko z pozoru

Według GUS inflacja w sierpniu wyniosła 16,1%. Takiego odczytu nie było w Polsce od 1997 roku. Wartość pieniędzy maleje w zastraszającym tempie, dlatego warto przeznaczyć je na bezpieczną inwestycję. Wybrałem trzy auta, których zakup może wydawać się szaleństwem, a jednak w dzisiejszym szalonym świecie może przynieść wymierne korzyści…

Autor: Mateusz Żuchowski

Samochody klasyczne kojarzą się raczej z przyjemnym hobby, ale w obecnych realiach jak nigdy wcześniej można je rozpatrywać w kategoriach wręcz racjonalnych jako bezpiecznej przystani dla swoich funduszy.

Rynek motoryzacji kolekcjonerskiej w wymiarze globalnym już od wielu lat funkcjonuje jako jedna z najatrakcyjniejszych form inwestycji alternatywnych, a i w Polsce w ostatnim czasie notuje znaczący rozwój za sprawą skutecznych animatorów. Do tego grona należy również La Squadra.

Dla właścicieli La Squadry rozwój kolekcji i obrót samochodami klasycznymi to nie tylko satysfakcjonująca aktywność związana z obcowaniem z cenionymi i emocjonującymi maszynami, ale i kolejny ważny obszar działalności biznesowej. Jeśli tylko w tych zakładach obstawi się właściwego konia, nie tylko ucieknie się przed wpływem inflacji, ale i jeszcze zarobi na tej inwestycji…

Chcesz podążać drogą ekspertów z La Squadry? Porozmawiaj z nimi o rozczęciu swojej przygody ze światem kolekcjonerskiej motoryzacji klasycznej. Czasy mamy szalone, dlatego ja na zachętę przygotowałem listę trzech szalonych modeli, od których tę przygodę można zacząć. W teorii żaden z nich nie jest dobrym wyborem, a jednak każdy z nich da wiele satysfakcji z posiadania, a i ich wartość w ostatnim czasie nadspodziewanie wzrosła. Biorąc pod uwagę wskaźniki globalnych cen transakcyjnych tych modeli ich ceny wzrosły bardziej niż inflacja polskiej waluty.

  1. Maserati Biturbo

Wartość obecnie: 55 – 75 tys. zł
Wzrost wartości rok do roku: 30%

Przez wiele lat model Biturbo (oraz jego liczne pochodne, które powstały podczas trwającej aż 13 lat produkcji w latach 1981 – 1994) stanowił okazyjną wręcz szansę na wejście w posiadanie klasycznego auta z kultowym trójzębem na masce. Obiektywnie trzeba przyznać, że były dobre powody, dla których ogłoszenia go dotyczące były tak podejrzanie tanie.

Biturbo był jedną z pierwszych nowości przygotowanych jeszcze pod koniec lat 70. w Modenie pod wodzą nowego właściciela Maserati, Alejandra de Tomaso. Argentyński biznesmen miał dobre założenia: chciał wykorzystać potencjał wielkiej marki i powalczyć na rozszerzającym się rynku premium. Efektem był stylowy model wielkości BMW serii 3, który miał jednak górować nad nim dzięki licznym innowacjom technicznym o historycznym wręcz znaczeniu.

Biturbo było pierwszym autem drogowym z podwójnie doładowanym silnikiem. Fakt ten odnotowano już w nazwie (choć nie zająknięto się o nadal klasycznym dostarczaniu paliwa przez gaźnik). W nowoczesnym motorze V6 z aluminiowym blokiem i rodowodem sięgającym samej Formuły 1 pojawiły się również trzy zawory na cylinder.

Przełomowy wóz początkowo spotkał się z dobrym przyjęciem, ale tak ambitna inżynieria połączona z ówcześnie mocno kulejącą we Włoszech jakością wykonania szybko okazała się bardzo zawodna. Zły wizerunek tego modelu miał wpływ również na kolejną zmianę właściciela marki, którym w latach 90. stało się Ferrari.

Dziś w ramach wielkich inwestycji koncernu Stellantis Maserati wraca do topowej formy, co ciągnie za sobą wzrost popularności wszystkich modeli z karoserią opatrzoną trójzębem. Nie obiecuję, że w Biturbo pokonasz beztrosko wiele kilometrów. Ale te, które uda się nabić, będą wspaniałą podróżą w przeszłość do czasów Italo Disco, najlepiej słuchanego z pokładowego odtwarzacza kaset. A dalszy sukces Maserati będzie napędzał jego wartość.

  1. Renault Clio V6

Wartość obecnie: 260 – 350 tys. zł
Wzrost wartości rok do roku: 25%

Sportowa odmiana Clio z centralnie umieszczonym silnikiem V6 ma szczególne miejsce w sercach wszystkich fanów motoryzacji, nie tylko tej francuskiej. Jak tu w końcu nie kochać takiego szalonego pomysłu: sportowy dział Renault w ramach dalszego przesuwania granic tego, co możliwe do osiągnięcia na obiecującym podwoziu Clio, zdecydował się wrzucić do niego w miejsce tylnej kanapy największy dostępny motor z ówczesnej Laguny.

Uczciwie trzeba przyznać, że tak powstały niepoprawny wymysł francuskiej wyobraźni początkowo był podchwytliwy w prowadzeniu, niewygodny w eksploatacji, a nawet, za sprawą konieczności skręcenia dużego silnika do 230 KM… nie aż tak szybki. Przewaga nad dotychczas najszybszym Clio w sprincie do 100 km/h wynosiła zaledwie parę dziesiątych sekundy.

W kolejnych latach formuła ta (utrzymywana przy życiu głównie na potrzeby wyścigowego pucharu marki) została jednak dopracowana i dziś Clio V6 – zwłaszcza w późniejszej generacji nazywanej Phase II – staje się bardzo cenionym autem kolekcjonerskim. Wiosną 2022 roku jeden z najlepszych egzemplarzy został sprzedany na aukcji za aż 90. tys. funtów. To cenne przypomnienie, że sportowy dział Renault (obecnie działający pod barwami Alpine) stać na stworzenie prawdziwego dzieła.

  1. Volkswagen Transporter Westfalia

Wartość obecnie: 140 – 280 tys. zł
Wzrost wartości rok do roku: 20%

Zainteresowanie kamperami za sprawą pandemii koronawirusa drastycznie wzrosło – również na rynku aut klasycznych. W końcu skoro już mamy wybrać się na pole kempingowe, to czemu nie dodać tej wizycie stylu sympatycznego z wyglądu, wywołującego sentymentalne wspomnienia klasyka?

W niszy klasycznych kamperów niepodzielnie króluje Volkswagen za sprawą kultowego „Ogórka” (fabryczne oznaczenie Transporter) przebudowywanego w zakładach Westfalia-Werke. Przez dekady był on flagowym reprezentantem segmentu domów na kołach, a za sprawą popularności w USA urósł do rangi ikony popkultury.

Dziś kampery z wczesnych lat produkcji dwóch pierwszych generacji Transportera, a więc T1 i T2 z okresu 1951 – 1979, oferują jedyną w swoim rodzaju podróż do świata hipisowskiej wolności. Tę wolność rozumie się również przez wolną jazdę, jako że donośnie pobrzmiewający spod podłogi silnik typu bokser z Garbusa generował nie więcej niż 65 KM. Patrząc na szklankę do połowy pełną trzeba zauważyć, że nawet jak na standardy dzisiejszych kamperów kabina jest przyzwoicie przestronna i funkcjonalna.

W teorii zakup dobrego egzemplarza zabytkowego Transportera Westfalii nie powinien być aż tak trudny, jako że dostępny na licznych rynkach całego świata model został wyprodukowany w znaczącej liczbie, a większość skończyła w dobrze konserwującym metalowe nadwozia klimacie pokroju Kalifornii. W rzeczywistości kampery te były intensywnie eksploatowane i dziś najczęściej są w stanie wymagającym gruntownego remontu. Jednak gdy już w którymś takie prace zostaną przeprowadzone tak jak w przypadku egzemplarza należącego do kolekcji La Squadry, z miejsca staje się on murowanym kandydatem na nieoczywistego klasyka, którego wartość dalej będzie rosła (oby już nie za sprawą pandemii).

 

 

 

 

Podziel się: