10 września 2021

Przesuwając granice

Wielu producentów szczyciło się stosowaniem w swoich samochodach technologii rodem z Formuły 1. Ale żaden z nich nie potraktował tego tak dosłownie jak Ferrari. W modelu F50 zastosowano rozwiązania zaczerpnięte wprost z królowej motorsportu.

Artykuł ukazał się w 11 numerze magazynu La Squadra. Tekst: Kuba Kozal, fotografie: Andrzej Cieplik

Decyzja o rozpoczęciu prac nad następcą Ferrari F40 była naturalną konsekwencją sukcesu tego modelu. Zaprezentowane na 40-lecie działalności marki F40 produkowano na bezprecedensową skalę – powstało przeszło 1300 egzemplarzy. Nowy model miał być bardziej elitarny: Luca di Montezemolo zapowiedział produkcję jedynie 349 egzemplarzy, o jeden mniej niż przewidywany popyt na te samochody. Ta polityka obowiązuje w Maranello do dzisiaj.

Zły start

Zaprezentowane w 1995 r. Ferrari F50 nie zostało ciepło przyjęte ani przez dziennikarzy, ani przez fanów marki. Sylwetka samochodu, pełna łuków i zaokrągleń, zwieńczona potężnym tylnym skrzydłem, nie wszystkim przypadła do gustu. W porównaniu z napakowanym, kanciastym F40 jego następca sprawiał wrażenie nieco ociężałego. Co gorsza, 12-cylindrowy silnik, wywodzący się wprost z bolidu Ferrari 641 z 1990 r., choć zapewniał większą moc, miał mniejszy moment obrotowy niż w F40 i w rezultacie nowy samochód (minimalnie) przegrywał na torze z poprzednikiem.

Ukryte zalety

A jednak F50 ma swoich fanów. I nie bez powodu. Ci, którzy mogli przejechać za jego kierownicą więcej kilometrów, doceniają jego właściwości jezdne. F50 jest zbudowane jak bolid Formuły 1: do sztywnego kokpitu z włókna węglowego silnik jest przykręcony na sztywno, wraz ze skrzynią biegów stanowiąc element konstrukcyjny podwozia. Układ podwójnych wahaczy również zaadaptowano z F1. Próżno szukać systemów wspomagających – nie ma nawet ABS-u i wspomagania kierownicy. Lecz mimo tego bezkompromisowego, wyścigowego rodowodu F50 daje się prowadzić łatwo i przyjemnie.

Niezapomniany dźwięk

W przeciwieństwie do stłumionego turbosprężarkami dźwięku silnika Ferrari F40 jego następca gra prawdziwą symfonię na 12 cylindrów. Właśnie ten dźwięk w połączeniu z precyzyjną, 6-biegową skrzynią biegów, ascetycznym wnętrzem i bezpośrednim prowadzeniem samochodu czyni z niego rasowego, supersportowego klasyka.

 

Podziel się: