27 stycznia 2018

Ferrari 2+2: przyjemność z jazd dla czworga

Nie od dziś wiadomo, że 2+2 = ekstrafrajda dla dodatkowych dwóch osób. Ferrari od 1960 r. zapewnia ją w swoich czteromiejscowych modelach z silnikami V12 umieszczonymi pod długimi maskami.

Artykuł ukazał się w 2. numerze magazynu “La Squadra”. Fotografie: Ferrari/Newspress

Chcesz cieszyć się jazdą sportowym samochodem, ale nie możesz zabrać wszystkich dzieci do szkoły? Albo wziąć przypadkowo napotkanych znajomych do ulubionej restauracji? A może wybrać się całą rodziną na długi weekend nad morze? Nic straconego. To właśnie na takie okazje powstały modele z układem siedzeń 2+2, które pozwalają zabrać dodatkowych pasażerów i w czasie jednej przejażdżki zrobić wrażenie na większej grupie osób. Czteromiejscowe Ferrari to jednak nie tylko praktyczne podejście do podróżowania. To także styl jazdy, obietnica intrygującej przygody podczas smakowania Gran Turismo w odległych zakątkach kraju, kontynentu, całego świata.

Pierwszy z rodu

Ferrari swoją przygodę z małoseryjnymi samochodami z układem miejsc 2+2 zaczęło w 1960 r. modelem 250 GTE 2+2. Samochód bez zapowiedzi zadebiutował w czerwcowym wyścigu 24 h Le Mans jako pojazd sędziowski, ale od razu zwrócił na siebie uwagę widzów i kierowców wydłużoną karoserią projektu Pininfariny. Oficjalna premiera czteromiejscowej wersji zbudowanej na podwoziu modelu 250 GT LWB TdF miała miejsce na salonie samochodowym w Paryżu jesienią 1960 r. Trzylitrowy silnik V12 projektu Gioacchina Colombo miał moc 240 KM i pozwalał się rozpędzić do 225 km/h. By wygospodarować więcej miejsca w kabinie, przesunięto go do przodu o 20 cm w porównaniu z wersją dwuosobową. Poszerzono też rozstaw kół i wydłużono linię dachu, by zrobić miejsce nad głowami pasażerów tylnych siedzeń. W krótkim czasie GTE stało się najpopularniejszym modelem z całej rodziny Ferrari 250. Do 1963 r. sprzedano 953 sztuki. Doceniali go zarówno kierowcy wyścigowi, którzy chcieli wrażenia z toru przenieść na drogę, jak i zamożni przedsiębiorcy, szukający odmiany od popularnych wówczas na rynku czteromiejscowych Astonów i Maserati. Model 250 GTE 2+2 był jednym z ulubionych samochodów Enza Ferrariego. Il Commendatore swoim egzemplarzem lubił jeździć na co dzień, a wizerunek samochodu znalazł się na znaczkach pocztowych wydanych w Gwinei oraz Kongo.

Ferrari 250 GTE 2+2

Mocny następca

W styczniu 1964 r. na salonie w Brukseli światło dzienne ujrzał model 330 GT 2+2. Ten następca udanego 250 GTE miał silnik V12 powiększony do pojemności 4 l, co dawało 330 cm3 na cylinder – stąd oznaczenie modelu. Większy silnik był wyraźnie mocniejszy i rozwijał imponujące 300 KM. Pozwalał rozpędzać się od 0 do 100 km/h w 6,3 s i osiągać niemal 250 km/h. Większy o 5 cm był także rozstaw osi, co przełożyło się na ilość miejsca w środku. Wreszcie w drugim rzędzie siedzeń mieścili się dorośli pasażerowie. Nadwozie z zaokrąglonym tyłem również pochodziło od Pininfariny, ale początkowo jego przednia część wzbudzała kontrowersje ze względu na zastosowanie podwójnych reflektorów. Po roku produkcji w samochodach II serii zdecydowano się powrócić do tradycyjnych, pojedynczych świateł, łagodząc głosy sceptyków. Na modelu 330 GT zbudowany został natomiast inny kontrowersyjny egzemplarz Ferrari, nazwany Vignale Special Shooting Brake. Dwudrzwiowy samochód o nadwoziu przypominającym kombi został zbudowany przez słynną Carrozzeria Vignale z Turynu na zamówienie rodziny Chinettich z USA, która rozpoczęła import Ferrari do Stanów Zjednoczonych. Ostatnim właścicielem zielono-żółtego modelu, który można nazwać dalekim przodkiem najnowszego GTC4Lusso, był założyciel i wokalista grupy Jamiroquai, Jay Kay, prywatnie wielki miłośnik i kolekcjoner wyjątkowych samochodów.

Jednym z najsłynniejszych właścicieli Ferrari 330 GT 2+2 był John Lennon, dla którego był to pierwszy samochód. Niebieski egzemplarz o numerze rejestracyjnym DUL 4C muzyk otrzymał od kolegów z zespołu The Beatles w dniu zdania egzaminu na prawo jazdy. W 1965 r. samochód kosztował 6,5 tys. funtów.

 

Jeszcze więcej komfortu

Rok 1967 przyniósł premierę modelu 365 GT 2+2, który urósł pod każdym względem w porównaniu z 330. Nazwa znów pochodziła od pojemności cylindra, która po przemnożeniu przez 12 dawała 4,4 l. Silnik miał moc 320 KM. Pod wieloma względami był to model przełomowy dla włoskiej marki. Pierwszy z seryjnie montowanym wspomaganiem kierownicy i hamulców, pierwszy z samopoziomującym się tylnym zawieszeniem. Na liście wyposażenia znajdowały się także elektrycznie opuszczane szyby, klimatyzacja i radio stereo. A także, po raz ostatni w Ferrari, drewniana obręcz kierownicy. Do 1971 r. powstało niespełna 800 sztuk 365 GT 2+2 zastąpionego na nieco ponad rok modelem 365 GTC/4. Ten model z kolei otrzymał mniejsze nadwozie autorstwa Pininfariny z modniejszymi, zaokrąglonymi błotnikami, nawiązujące do większej, ale dwumiejscowej Daytony, z którym zresztą dzielił podwozie i blok silnika V12. Po raz pierwszy w czteroosobowych Ferrari pojawiły się otwierane reflektory, które weszły do kanonu stylizacji tej marki na niemal trzy kolejne dekady. W sumie na drogi wyjechało 505 egzemplarzy Ferrari 364 GTC/4.

 

Automatyczny debiut

Rok 1972 przyniósł nieoczekiwany zwrot akcji. Ferrari w swoim największym modelu wróciło do prostych linii, przeszklonej kabiny z cienkimi słupkami i klasycznych proporcji, prezentując 365 GT4 2+2. Po raz kolejny liczba w nazwie oznaczała pojemność jednego cylindra w silniku V12, GT4 zdradzało liczbę wałków rozrządu, a 2+2 to oczywiście układ siedzeń w kabinie. Początkowo silnik 4,4 l z sześcioma gaźnikami rozwijał moc 340 KM. Potem jego pojemność wzrosła do 4,8 l (model 400), pojawił się wtrysk paliwa (400 i), a w końcowej fazie 12-cylindrowa jednostka została powiększona do 5 l, a model w nią wyposażony nazwano 412. Nowością było zastosowanie automatycznej skrzyni biegów, która zadebiutowała w Ferrari w modelu 400 podczas pierwszej modyfikacji w 1976 r. To udogodnienie spotkało się z bardzo dobrym przyjęciem przez klientów. Mimo dość prostej konstrukcji i tylko trzech przełożeń automat wybierało dwóch na trzech klientów. W 1985 r. w Ferrari 412 po raz pierwszy zastosowano układ zapobiegający blokowaniu kół podczas hamowania – ABS, który dziś jest wyposażeniem obowiązkowym we wszystkich nowych samochodach sprzedawanych w Europie. W sumie linia 365 GT4 2+2/400/412 przetrwała w ofercie przez 17 lat, do 1989 r., co czyni ten model najdłużej produkowanym w historii Ferrari. I jednym z najpopularniejszych z liczbą niemal 3 tys. wszystkich wersji. Co ciekawe, na debiut kolejnego czteromiejscowego Ferrari trzeba było poczekać trzy lata.

Nowa era

Ferrari 456 pojawiło się dokładnie 20 lat po debiucie swojego poprzednika, ale wyglądało przy nim jak futurystyczny koncept. Pod długą maską tego 2+2 wylądował silnik o mocy 442 KM o pojemności 5,5 l (stąd oznaczenie 456), napędzający tylne koła za pośrednictwem 6-biegowej skrzyni ręcznej w wersji GT i 4-biegowego automatu w odmianie GTA. W momencie debiutu 456 był najmocniejszym, najdroższym i najszybszym drogowym Ferrari w historii (nie licząc ekstremalnego F40). Jako pierwszy czteromiejscowy samochód na świecie był w stanie przekroczyć barierę 300 km/h. Po raz kolejny Ferrari 456 stało się ulubionym samochodem sportowców, gwiazd showbiznesu, a nawet koronowanych głów. Rodzina królewska z Brunei zamówiła kilka egzemplarzy czterodrzwiowej wersji kombi nazwanej Venice oraz dwie sztuki odkrytego Spydera. Jednak zarówno kombi, jak i Spyder bazujący na tym modelu nie były oficjalnie uznawane przez Ferrari. Wszystkie egzemplarze opuściły fabrykę jako coupé, później były przerabiane u Pininfariny. Produkcja 456 zakończyła się 2003 r., a Ferrari miało już gotowego następcę…

W hołdzie wielkiemu projektantowi

Model 612 Scaglietti, bo o nim mowa, nazwą nawiązywał do nazwiska Sergia Scagliettiego, jednego z ulubionych projektantów Enza Ferrariego i właściciela zakładu karosującego wyścigowe Ferrari. Firma Carrozzeria Scaglietti, założona w 1951 r., była zlokalizowana po sąsiedzku z fabryką w Maranello i wyjechały z niej takie dzieła jak 250 Testa Rossa czy 250 California, 250 GTO i 250 Tour de France. W późniejszych latach przejęta została wraz z budynkami przez Ferrari i wcielona w skład rozrastającej się fabryki. Sam projekt 612 Scaglietti, okazałego coupé swobodnie mieszczącego cztery dorosłe osoby, inspirowany był Ferrari 375 MM Berlinetta Aerodinamica, samochodem, który w 1954 r. Roberto Rossellini zamówił dla Ingrid Bergman. Widać to szczególnie w rysunku reflektorów, kształcie przednich błotników i przetłoczeniu z boku samochodu Był to drugi, po 360 Modena, model marki Ferrari wykonany w całości z lekkich stopów. Aluminiowa karoseria osadzona została na ramie przestrzennej z tego samego materiału, było to też pierwsze drogowe Ferrari wyposażone w całkowicie aluminiowy silnik V12. Zamontowano go pod długą maską, ale dla poprawy rozkładu mas cofnięto w stronę kabiny, uzyskując przedniocentralne położenie. Do dyspozycji była albo 6-stopniowa skrzynia manualna, albo zautomatyzowana przekładnia F1A o tej samej liczbie biegów, przekazująca na tylne koła moc z silnika o pojemności 5,7 l i mocy 540 KM. To niemal o 100 koni więcej niż u poprzednika. Takie parametry pozwalały rozpędzić się od 0 do 100 km/h w 4,2 s i rozwinąć prędkość maksymalną 320 km/h. Odpowiednią skuteczność hamowania zapewniały tarcze ze spieków węglowo-ceramicznych CCM. To jeden z najwygodniejszych, a zarazem najmniej docenianych Ferrari. Jest także ostatnim czteromiejscowym modelem, w którym występowała manualna przekładnia. Wycofano ją z oferty w 2009 r. przy modyfikacji 612 Scaglietti, a samochód produkowany był jeszcze przez dwa lata.

Rewolucjonista

Rok 2011 przyniósł wielką zmianę w świecie czteromiejscowych Ferrari. Nowy model, nazwany krótko FF (Ferrari Four), został wyposażony w opatentowany przez włoską markę, rewolucyjny napęd na wszystkie koła 4RM. Pod maską FF znalazł się największy wówczas silnik V12 montowany w drogowym Ferrari o pojemności 6,3 l i mocy 660 KM. Po raz kolejny był to najszybszy czteromiejscowy samochód świata z przyspieszeniem od 0 do 100 km/h w zaledwie 3,7 s i prędkością maksymalną na poziomie 335 km/h. Ten potencjał łatwo wykorzystać, używając napędu 4×4 inteligentnie rozdzielającego moment obrotowy na każde koło z osobna po wybraniu trybu Comfort lub Snow za pośrednictwem przełącznika Manettino na kierownicy. Karoseria FF o kształcie shooting brake, trzydrzwiowego kombi z tylną klapą unoszoną wraz z szybą, została zaprojektowana z myślą o praktycznym wykorzystaniu samochodu w każdych warunkach drogowych. We wnętrzu wygodnie mieszczą się cztery osoby, a bagażnik ma imponującą objętość 450 l, co pozwala zapakować się na rodzinny wyjazd narciarski. Koncepcja nowego rodzaju nadwozia i napędu szybko znalazła wielu fanów. Tylko w pierwszym roku sprzedaży z fabryki w Maranello wyjechało 800 egzemplarzy FF. Wielu właścicieli traktuje ten model jako podstawowy, do codziennej jazdy bez względu na porę roku i warunki pogodowe, ciesząc się (i swoich pasażerów) mieszanką sportowych doznań i wygodą.

Podziel się: