23 maj 2020

Buyers’ Guide: F12

Dla Ferrari to najważniejsza linia modelowa. Gran turismo z silnikiem V12 umieszczonym z przodu to odwołanie do historii marki i jej najważniejszych tradycji. Aż do premiery modelu 812 Superfast zaszczytną rolę okrętu flagowego Ferrari odgrywało F12berlinetta. Podczas salonu samochodowego w Genewie w 2012 r. Ferrari zaprezentowało następcę modelu 599 GTB Fiorano. Sylwetka nowego gran turismo była owocem współpracy Pininfariny i Centro Stile Ferrari – to jeden z ostatnich samochodów z Maranello noszących znaczek turyńskiego projektanta.

Nadwozie

Tak jak poprzednik, model 599 GTB Fiorano, F12Berlinetta miał aluminiowe nadwozie. Aż 12 różnych stopów aluminium zostało wykorzystanych przy konstruowaniu ramy przestrzennej, będącej podstawą karoserii. W rezultacie nadwozie było o 20 proc. sztywniejsze niż w 599. Nowy model był też o 70 kg lżejszy od poprzednika i nieco mniejszy, z krótszym rozstawem osi. Nowa konstrukcja pozwoliła też na obniżenie środka ciężkości samochodu, co przełożyło się na lepsze prowadzenie.

 

Stylistyka

F12Berlinetta był dużym krokiem naprzód także pod względem wizualnym. Zaprojektowane przez Pininfarinę auto było lekkie i dynamiczne. „Aero bridge”, czyli kanał odprowadzający strugi powietrza z mocno wyprofilowanej maski pod krawędzią błotników na boki samochodu, był niezwykle efektowny i – jak zapewniali projektanci – bardzo efektywny. Inżynierowie Ferrari i Pininfariny poświęcili dużo czasu na dopracowanie aerodynamiki samochodu (350 godzin pracy w tunelu aerodynamicznym) – przedni spojler oddzielono od zderzaka, płaska podłoga dzięki systemowi lotek i prowadnic jeszcze wydajniej kierowała powietrze do sporych rozmiarów dyfuzora. Aby zredukować opór powietrza, wloty służące do chłodzenia przednich hamulców automatycznie otwierały się lub zamykały w zależności od sytuacji. W rezultacie siła docisku była aż o 76 proc. wyższa niż w 599 przy niższym współczynniku oporu.

 

Silnik

Silnik V12 oznaczony symbolem F140 FC wywodzi się z modelu Enzo z 2002 r. W Enzo jednostka ta miała 6 l pojemności i 660 KM mocy. W 2006 r. w Ferrari 599 GTB zastosowano nieco bardziej ucywilizowaną specyfikację silnika o mocy 620 KM. W 2011 r. zadebiutowała powiększona do 6,3 l wersja tej jednostki. Najpierw trafiła pod maskę modelu FF, a rok później także do F12Berlinetta. O ile jednak w czteroosobowym FF pracowało „skromne” 660 KM, o tyle F12 dostało wersję 740-konną. W połączeniu z siedmiobiegową przekładnią DCT i licznymi systemami wspomagającymi kierowcę zapewniała ona wręcz fenomenalne osiągi. Nawet dziś trudno zarzucić modelowi F12Berlinetta niedostatek mocy .

 

Prowadzenie

Mniej doświadczony kierowca, patrząc na dane techniczne F12Berlinetta, może poczuć się onieśmielony, ale dzięki szeregowi systemów elektronicznych wszystkie konie mechaniczne można w łatwy sposób kontrolować. Samochód wyposażono w elektronicznie sterowany dyferencjał E-Diff 3, kontrolę trakcji (F1-Trac) i system kontroli stabilności (ESC). Kierowcy, którzy mieli okazję porównać 599 i F12, chwalą znakomite właściwości jezdne – to efekt pracy, jaką włożono w zaprojektowanie od podstaw nowej konstrukcji zawieszenia. Oparte jest na podwójnych wahaczach i systemie multi-link z tyłu. W F12Berlinetta zastosowano sterowane elektromagnetycznie amortyzatory MagneRide. Ceramiczno-węglowe tarcze hamulcowe były na wyposażeniu standardowym – dzięki ulepszeniu tarcz i klocków oraz poprawieniu chłodzenia hamulców udało się skrócić drogę hamowania od 200 do 0 km/h do 131 m – to o 7 m krócej niż w 599 GTB.

Komfort

Inżynierowie z Maranello wykonali znakomitą robotę: zawieszenie F12Berlinetta pozwala w pełni kontrolować samochód przy dynamicznej jeździe na torze, a jednocześnie zapewnia wysoki poziom komfortu, nawet na nierównych drogach. Wygodne, sportowe fotele z elektroniczną regulacją i skórzane wykończenie nadają wnętrzu charakter luksusowego gran turismo. Wzorem mniejszego Ferrari 458 Italia F12 dostało nowoczesny wyświetlacz zegarów z centralnie umieszczonym obrotomierzem oraz sportowo wyglądającą kierownicę, na której umieszczono szereg przycisków sterujących m.in. kierunkowskazami, wycieraczkami oraz oczywiście manettino pozwalające wybrać tryb jazdy. Wszystko wygląda niezwykle ergonomicznie, chociaż obsługa pięciu pokręteł i niezliczonych przycisków klimatyzacji może sprawiać na początku pewne problemy.

 

Niezawodność

Jak na samochód produkowany w niewielkiej serii, z wysoce zaawansowaną technologią i wyśrubowanymi osiągami, Ferrari F12Berlinetta jest imponująco niezawodny. Co nie znaczy jednak, że jest całkowicie wolny od problemów. Słabym punktem może być elektronika. Awaria jednego z czujników lub układów sterujących może objawiać się w mniej lub bardziej uciążliwy sposób – od problemów z włączeniem systemu audio, przez żyjący własnym życiem alarm i centralny zamek, po kłopoty z uruchomieniem silnika. W późniejszych modelach wymieniono jedną z wiązek kabli, która powodowała problemy z uruchamianiem rozgrzanego silnika. Ferrari wzywało też właścicieli F12Berlinetta do serwisów na wymianę wadliwych poduszek powietrza Takata. W pojedynczych egzemplarzach wystąpiły awarie skrzyni biegów, ale to niezwykle rzadkie przypadki.

Historia serwisowa

Kupując używane Ferrari F12Berlinetta, warto zwrócić uwagę na jego historię serwisową. Należy unikać egzemplarzy powypadkowych, naprawianych poza autoryzowanym serwisem – takie auta wcześniej czy później wracają do warsztatu, gdzie trzeba poprawiać wiele niedoróbek. Stopień skomplikowania elektroniki samochodu sprawia, że niewiele nieautoryzowanych warsztatów jest w stanie profesjonalnie je obsłużyć. Dobrze trzeba się też przyjrzeć egzemplarzom po tuningu – o ile znani tunerzy zwykle fachowo podchodzą do tematu, o tyle samodzielne przeróbki mogą źle wpłynąć na niezawodność. Dlatego najlepszym wyborem jest samochód obsługiwany wyłącznie przez autoryzowany serwis, najlepiej objęty programem Ferrari Approved.

Rynek

Ferrari F12Berlinetta było produkowane od 2012 do 2017 r. Na rynku dostępne są egzemplarze z niemal wszystkich roczników. Ich ceny w dużym stopniu zależą od poziomu wyposażenia – choć bazowy model kosztował ok. 260 tys. euro (netto), trudno znaleźć samochód bez dodatkowego wyposażenia. Kamera cofania, system audio JBL, rozmaite opcje wykończenia wnętrza, w tym różne pakiety elementów z włókna węglowego – wszystkie dodatki mogły podnieść cenę wyjściową nawet o 100 tys. euro. Większość samochodów objętych jest 7-letnim programem ochrony serwisowej, co znacznie obniża koszty eksploatacji. Regularny przegląd to wydatek ok. 10 tys. zł – z czego lwią część stanowi cena zaawansowanych płynów eksploatacyjnych i oleju. Akumulator do F12Berlinetta można znaleźć już za 700 zł, ale na nim nie warto oszczędzać. Rozładowany akumulator może być przyczyną uciążliwych figli samochodowej elektroniki. Dlatego też samochód powinien być podłączony do ładowarki, gdy nie jest używany codziennie.

Podsumowanie

Ferrari F12Berlinetta w pełni zasługuje na miano flagowego modelu marki. Wciąż budząca podziw stylistyka, zaawansowana technologia zarówno na zewnątrz, jak i pod karoserią samochodu, niesamowite osiągi oraz nieporównywalna z niczym przyjemność z jazdy – zarówno na torze, jak i na co dzień – sprawiają, że trudno mówić o nim inaczej niż w superlatywach. Do tego należy dodać niezwykłą jak na samochód tej klasy niezawodność. Wszystko to sprawia, że F12Berlinetta jest wciąż atrakcyjną propozycją dla wszystkich, którzy marzą o prawdziwym gran turismo.

 

Ferrari F12tdf

Obok kilku modeli one-off opartych na bazie F12Berlinetta – takich jak F60 America, SP 275 RW Competizione czy SP3 JC – z Maranello wyjechała też seria ekstremalnych modeli F12. Model F12tdf zaprezentowano w 2015 r. Był on nawiązaniem do zwycięstw Ferrari w wyścigu Tour de France (stąd nazwa). Model ten miał mocniejszy, 780-konny silnik, odchudzone nadwozie i wnętrze pojazdu oraz dużo bardziej sportowy charakter. Ferrari wyprodukowało zaledwie 799 egzemplarzy tego modelu, które od razu rozeszły się jak ciepłe bułeczki. Kilka sztuk trafiło do Polski. Ceny tego modelu na rynku wtórnym przekraczają obecnie 1 mln dolarów.

 

artykuł: magazyn La Squadra nr 8

tekst: Kuba Kozal,

fotografie: Anna Domańska

 

 

 

 

 

Podziel się: